Tak tak dziś w czasie lunchu miałam ostre rwanie ;-)
Na początku chciałam iść na lunch do latino restaurant, ale usłyszałam, że Czarny Charakter (niestety nie mogę wymienić imienia) z koleżanką mają zamiar tam iść. Ponieważ jak wychodziłam byli jeszcze w biurze, pomyślałam że zdążę zjeść zanim oni przyjdą. No i jak się w końcu zdecydowałam że pójdę do latino okazało się że latino jest zamknięta!!! Wchodzę sobie jak gdyby nigdy nic a tam krzesła na stołach i facet zamiata...Poszłam więc do takiej włoskiej na rogu. Wchodzę a tam pusto. Kelner - Włoch (taki facio ok.55 lat) mnie przywitał i pyta gdzie reszta mojego towarzystwa, więc mu powiedziałam że reszta wróciła do Polski. Wiem, że z niego jest gaduła a tym bardziej że nikogo oprócz mnie nie było to wypytywał mnie jak długo ja tu będę itd. Chyba nie wyczuł że za bardzo nie chce mi się z nim gadać....i wypytywał dalej jak mam na imię, dlaczego wracam do Polski, czy mam tam rodzinę, czy mam dzieci (!!!!) a ja głupia mu odp. W końcu zapytał się mnie czy nie pójdę z nim na kolację. Ja: yyyyyyyyy??????EEEEEEEEEEEE?????? że dużo pracuję itd. a on że po pracy. No to mu powiedziałam, że codziennie pracuje do 22. No to on na to że może na lunch, a ja yyyyyyyy eeeeeeee zobaczymy. Dziad był tak nachalny ze chciał ode mnie nr tel. Powiedziałam mu, że nie mam niemieckiego, a za polski jak by chciał zadzwonić musiałabym płacić. No to on na to żebym dała mu nr do biura....... ja znowu z szczęką na ziemii ze zdziwienia powiedziałam mu że nie znam. Jak polazł na zaplecze to szybko przełożyłam sobie moją obrączkę na serdeczny palec żeby pomyślał że jestem hajtnięta ;-) Potem jeszcze powiedział, że nigdy nie miał dziewczyny – Polki (!!!!!!) Jak przyniósł mi sałatkę to tak szybko wpierdzielałam, że aż on mi powiedział, że szybko zjadłam.... a potem na koniec jak się mnie zapytał czy chcę amaretto to pogłaskałam się po brzuchu jak bym była w ciąży i powiedziałam, ze nie mogę pić alkoholu ;-)) he he he
No i takie to dziś miałam rwanie ;-) Szkoda mi tylko tych sałatek tam, bo były naprawdę dobre, ale ja uż nie mam zamiaru więcej się tam pokazywać....
No ale za to dziś znowu jechałam Porsche :-) i to z całkiem niezłym przyspieszeniem bo na autostradzie :-)
Faceci!!! Nie wierzcie w to, że kobiety nie lecą na samochody ;-))) Lecą lecą i to jak :-))))
tak to bywa, ale jak to mówią niektórzy life is so ;-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz