Padam juz na twarz ale stwierdzilam ze moze jeszcze cos napisze. Wyladowalismy dzis po 8 na lotnisku w Hanoi. Troche sie naczekalismy na bagaze ale na samym koncu wypadly na tasme :-) Do samego Hanoi wzielismy taxi (150 000 Dongow) ktore zawiozlo nas do hotelu. Oczywiscie po drodze chcieli nam cos sciemnic i zawiezc do innego hotelu ale sie nie dalismy ;-) Hotel ok, co prawda pokoj bez okien ale moze to i dobrze bo tu jest taki ruch ze jak by bylo okno to chyba bysmy nie zasneli.... Pokoj ladny, lazienka tez. Wykapalismy sie i poszlismy spac na jakies 1,5-2h. Po drzemce wyruszylismy na miasto. O kurcze ale przezylismy szok jak sie okazalo ze prawie nie ma tu chodnikow, swiatel a samochody + mnostwo skuterow jezdzi jak chce. Nie przestrzegaja zadnych przepisow drogowych...Przejscie przez ulice to neizla dawka adrenaliny ;-) przynajmniej przejscie pierwszych paru ulic - potem sie troche przyzwyczailismy - a Ostry to w ogole chodzi po tych ulicach jak stary Wietnamczyk ;-) he he he pewnie dlatego ze wszyscy sie go boja bo jest srednio dwa razy wyzszy od przecietnego Wietnamczyka. PAtrza sie tu na nas dziwnie :-)
Dzisiaj doszlismy do wniosku ze chyba nie zostaniemy na druga noc w Hanoi (strasznie meczacy jest ten ciagly ruch nawet na najmniejszych uliczkach) tylko wykupimy zorganizowana wycieczke w gory i jutro wieczorem wyruszymy nocnym pociagiem do Sapa (na polnocny zachod), wiec pewnie nie bedziemy mieli juz dostepu do netu itd. Ide spac...Reszta nastepnym razem ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz