czwartek, 11 czerwca 2009

Pierwszy atak odparty...

No i się zaczęło....troszkę ponad 2 tygodnie do mojego wyjazdu i miałam dziś pierwszy telefon z pytaniem czy przypadkiem nie zostanę...
Jak wróciłam z lunchu, Barbara przekazała mi że dzwonił Ian. Hmm pomyślałam od razu że może dzwonić tylko w jednej sprawie... Oddzwoniłam do niego i się oczywiście nie pomyliłam...Na szczęście ponieważ to przewidziałam, zasypałam go taką ilością argumentów, że powiedział że musi znaleźć jakieś inne wyjście - że ktoś inny będzie musiał przyjechać...ale wkurzyłam się!!! Przecież 3 miesiące temu wiedzieli już, że wyjeżdżam to teraz się zaczyna...o nie!!!! Mogę przyjechać za jakiś czas i na jakiś czas, ale teraz na pewno nie zostanę!!! Co to to nie!!!

Brak komentarzy: