Blog umarł już prawie śmiercią naturalną odkąd dowiedziałam się że na pewno wracam do Warszawy :-)) Spróbuję go jeszcze może wskrzesić do czasu mojego wyjazdu. Dzisiaj tj. w niedzielę pojechałam sobie kawałeczek za Berlin, do miasteczka Wannsee. Miasteczko to znane jest z pewnej konferencji w 1942 roku której tematem było 'rozwiązanie kwestii żydowskich' czyli po prostu ludobójstwo...
No dobra ale oprócz tego, miasteczko to leży nad dosyć sporym jeziorem - to taki Berlińskie odpowiednik Zalewu Zegrzyńskiego, ale czystszy i bogatszy... Zwyczajnie jest to fajne miejsce na weekendowy odpoczynek a w zasadzie nie tylko weekendowy :-)
Pospacerowałam sobie nad jeziorkiem, trochę się poopalałam i naładowałam baterie na przyszły tydzień. Porobiłam troszkę fotek:
No dobra ale oprócz tego, miasteczko to leży nad dosyć sporym jeziorem - to taki Berlińskie odpowiednik Zalewu Zegrzyńskiego, ale czystszy i bogatszy... Zwyczajnie jest to fajne miejsce na weekendowy odpoczynek a w zasadzie nie tylko weekendowy :-)
Pospacerowałam sobie nad jeziorkiem, trochę się poopalałam i naładowałam baterie na przyszły tydzień. Porobiłam troszkę fotek:
Oto jeden z yachtklubów w Wanssee:
kaczuszki:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz