Ti aaaa walentynki...wkrótce...kto je przywlókł do Polski? Pamiętam, że nigdy nie słyszałam o walentynkach a tu nagle w podstawówce przychodzę do szkoły a ktoś mówi o jakichś walentynkach...grrrrr nigdy nie podobało mi się to sztucznie wyhodowane w Polsce święto...i zawsze je z Ostrym olewamy :-) na przekór temu co się dzieje dookoła. No bo taka jest prawda, że od 1 lutego wszystko zaczyna być w kolorze czerwonym, wszędzie widać serduszka itd. no i wszystkie gazety piszą o walentynkach...Kupiłam sobie na wczorajszą podróż pociągiem Twój Styl i Panią i bardzo spodobał mi się 'wstęp' do Pani, który napisała redaktor naczelna Małgorzata Domagalik.
Oto on:
"Miłosne wyznania...
prawie na wszystkich z nas robią piorunujące wrażenie. Bez względu na to czy usłuszałyśmy je wiele lat temu, tak wiele, że zdążyły nieco spatynować, czy też wpadły nam do ucha dosłownie przed chwilą i jeszcze unoszą nas w szczęśliwym transie. Cóż w tym dziwnego, skoro miłosne wyznania są dowodem na to, że jesteśmy coś warte. A to znaczy, że ktoś zobaczył w nas to, czego nie mają inni, a konkretniej - inne. Tu solidarność płci zdaje się nie mieć żadnego znaczenia. To dowód na to, że ten ktoś uznał, że jesteśmy piękne, mądre, powabne i że bez nas trudno wyobrazić sobie dalsze życie. Co więcej, ktoś docenił to, że jesteśmy piękniejsze, mądrzejsze, powabniejsze. Oczywiście od innych. Tak to już jest, że z kolei my, kobiety, tak a priori uważamy, że należą nam się poddańcze męskie wyznania, a mężczyznom, którzy nam je szepczą do ucha, możemy odpłacić trwającym latami wspomneniem. Są jednak wśród nas i te, którym takie wspomnienia w życiu jeszcze się nie zdarzyły albo już się nei przytrafią. Miłosnych wyznań i ich biografii brak. Co wtedy? To właśnie im chciałabym zadedykować słowa Marianne Williamson, która w swojej książce "Wartość kobiety" skreśliła, co następuje:
"Kiedy kobieta zakochuje się we wspaniałych możliwościach, jakie w niej drzemią, siły które ograniczały te możliwości, mają coraz mniejszą władzę nad nią"
A wtedy każda z nas może sama sobie i bez nadzwyczajnych zobowiązań złożyć miłosne wyznanie. Takie oto, że nawet jeśli nie jest najpiękniejsza i nie ma najdłuższych nóg na świecie, zmysłowych ust i wysokiego, bardzo wysokiego IQ, to jak mało kto warta jest miłości. Idę o duży zakład że się nie myli."
Dobranoc :-) i idę się zakochać w drzemiących we mnie możliwościach ;-)
Oto on:
"Miłosne wyznania...
prawie na wszystkich z nas robią piorunujące wrażenie. Bez względu na to czy usłuszałyśmy je wiele lat temu, tak wiele, że zdążyły nieco spatynować, czy też wpadły nam do ucha dosłownie przed chwilą i jeszcze unoszą nas w szczęśliwym transie. Cóż w tym dziwnego, skoro miłosne wyznania są dowodem na to, że jesteśmy coś warte. A to znaczy, że ktoś zobaczył w nas to, czego nie mają inni, a konkretniej - inne. Tu solidarność płci zdaje się nie mieć żadnego znaczenia. To dowód na to, że ten ktoś uznał, że jesteśmy piękne, mądre, powabne i że bez nas trudno wyobrazić sobie dalsze życie. Co więcej, ktoś docenił to, że jesteśmy piękniejsze, mądrzejsze, powabniejsze. Oczywiście od innych. Tak to już jest, że z kolei my, kobiety, tak a priori uważamy, że należą nam się poddańcze męskie wyznania, a mężczyznom, którzy nam je szepczą do ucha, możemy odpłacić trwającym latami wspomneniem. Są jednak wśród nas i te, którym takie wspomnienia w życiu jeszcze się nie zdarzyły albo już się nei przytrafią. Miłosnych wyznań i ich biografii brak. Co wtedy? To właśnie im chciałabym zadedykować słowa Marianne Williamson, która w swojej książce "Wartość kobiety" skreśliła, co następuje:
"Kiedy kobieta zakochuje się we wspaniałych możliwościach, jakie w niej drzemią, siły które ograniczały te możliwości, mają coraz mniejszą władzę nad nią"
A wtedy każda z nas może sama sobie i bez nadzwyczajnych zobowiązań złożyć miłosne wyznanie. Takie oto, że nawet jeśli nie jest najpiękniejsza i nie ma najdłuższych nóg na świecie, zmysłowych ust i wysokiego, bardzo wysokiego IQ, to jak mało kto warta jest miłości. Idę o duży zakład że się nie myli."
Dobranoc :-) i idę się zakochać w drzemiących we mnie możliwościach ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz