wtorek, 16 grudnia 2008

achtzig Stunden czyli 80 godzin

Ojjj dziś znów było ciężko w pracy... i to 11h.....od jutra czeka mnie dodatkowo tłumaczenie raportu.....już mi łeb pęka od tego wszystkiego....a jedna 'babcia' w biurze nie pozwala otwierać okna....zajmuje się wentylacją i kurde nie wie że musimy mieć świeże powietrze żeby funkcjonować....niby jest w okresie menopauzy - tak mówił Torsten że ona ma uderzenia gorąca. Ale przecież jak by miała uderzenia gorąca to byłoby jej gorąco a jej jest ciągle zimno!!! No chyba, że Niemki mają uderzenia zimna....
Ale najważniejsze, że do wyjazdu mam już mniej niż 100h a dokładniej jakieś 80h :-) i tylko to mnie trzyma przy życiu :-)
idę spać...
Zzz zzz zzz zzz zzz chrrrr zzz zzz chrrr zzz zzz

Brak komentarzy: